Battlefield V nie oferuje jednej, długiej historii prowadzonej przez tego samego bohatera. Kampania Battlefield 5 została podzielona na krótsze Opowieści Wojenne, dzięki czemu pokazuje różne fronty, style walki i mniej oczywiste epizody II wojny światowej. Sprawdzam, co dokładnie zawiera tryb fabularny, ile zajmuje jego ukończenie i czy nadal warto poświęcić mu czas.
Battlefield V oferuje cztery Opowieści Wojenne oraz krótki prolog
- Cztery główne historie pokazują wydarzenia w Afryce Północnej, Norwegii, Francji i Niemczech.
- Tryb jest przeznaczony dla jednego gracza i nie wymaga udziału w rozgrywce sieciowej.
- Ukończenie kampanii zajmuje średnio 6-8 godzin, bez dokładnego zbierania znajdziek.
- Rozgrywka łączy strzelanie, skradanie, eksplorację, niszczenie otoczenia i walkę pojazdami.
- Najmocniejszym rozdziałem pozostaje dla mnie The Last Tiger, choć każda historia stawia na inne tempo.
Na czym polega kampania Battlefield V
Zamiast klasycznej kampanii z jedną drużyną i ciągłą fabułą dostajemy antologię, czyli zestaw samodzielnych opowieści. Każda z nich ma własnych bohaterów, miejsce akcji i ton narracji. Wspólnym mianownikiem pozostaje II wojna światowa oraz próba pokazania jej z perspektywy osób, które nie zawsze pojawiają się w popularnych filmach i grach.
Po uruchomieniu trybu fabularnego można przejść krótki prolog wprowadzający do podstaw rozgrywki, a później wybrać jedną z czterech historii. Nie trzeba kończyć ich w określonej kolejności, chociaż każda ma własny rytm i najlepiej traktować ją jak osobny miniaturowy rozdział wojenny.
To ważne rozróżnienie, bo Battlefield V nie próbuje konkurować z grami nastawionymi na rozbudowaną, filmową narrację. Kampania służy przede wszystkim jako samodzielny zestaw scenariuszy FPS, w których fabuła prowadzi gracza od jednego zadania do następnego, a najwięcej emocji wynika z samej sytuacji na polu walki.
Cztery historie pokazują zupełnie różne oblicza wojny
| Opowieść Wojenna | Miejsce i bohaterowie | Najważniejszy styl rozgrywki |
|---|---|---|
| Under No Flag | Afryka Północna, Billy Bridger i brytyjska jednostka specjalna | Skradanie, sabotaż i walki na otwartych mapach |
| Nordlys | Okupowana Norwegia, młoda członkini ruchu oporu | Skradanie, śnieżne tereny i dynamiczna ucieczka |
| Tirailleur | Francja, senegalscy żołnierze francuskich wojsk kolonialnych | Bezpośrednie starcia piechoty i większe bitwy |
| The Last Tiger | Niemcy pod koniec wojny, załoga czołgu Tiger I | Walka pancerna, presja załogi i rozpad niemieckiej armii |
Under No Flag
Pierwsza pełna historia skupia się na Billym Bridgerze, przestępcy wyciągniętym z londyńskiego więzienia i wcielonym do brytyjskiej jednostki specjalnej. Bohater nie jest typowym żołnierzem, dlatego scenariusz prowadzi go przez sabotaż baz Luftwaffe, kradzież sprzętu i działania za linią wroga.
To rozdział, który najlepiej pokazuje półotwartą konstrukcję poziomów. Można skradać się między posterunkami, wysadzać cele po cichu albo doprowadzić do alarmu i przebijać się przez posiłki. Podoba mi się ta swoboda, choć po kilku misjach widać, że gra dość często wraca do podobnego schematu.
Nordlys
Nordlys przenosi akcję do okupowanej Norwegii. Gracz wciela się w młodą bojowniczkę ruchu oporu, która walczy nie tylko o wyzwolenie kraju, lecz także o bezpieczeństwo swojej rodziny. Śnieżne krajobrazy i norweski dubbing budują tutaj najbardziej charakterystyczny klimat spośród początkowych opowieści.
Mechanicznie jest to historia mocno nastawiona na skradanie, ciche eliminacje i przemieszczanie się po górskich terenach. Pojawiają się też fragmenty na nartach, które dodają rozgrywce tempa. Nordlys ma ciekawy pomysł, ale nie każdemu spodoba się przewaga ostrożnego podejścia nad regularną bitwą.
Tirailleur
Tirailleur opowiada o senegalskich żołnierzach walczących w szeregach francuskich wojsk kolonialnych. To najbardziej bezpośrednia i najbardziej „battlefieldowa” część kampanii, ponieważ oferuje większe starcia piechoty, ataki na umocnienia oraz sytuacje, w których trudno uniknąć otwartej walki.
Ten rozdział ma również większy ciężar historyczny. Bohaterowie walczą o kraj, którego wcześniej nie znali, a jednocześnie muszą mierzyć się z brakiem uznania. W mojej ocenie Tirailleur najlepiej wykorzystuje skalę silnika gry, chociaż jego historia mogłaby spokojnie zostać rozwinięta w pełnoprawną, dłuższą kampanię.
Przeczytaj również: Daty premier gier - Jak je sprawdzać i nie dać się zaskoczyć?
The Last Tiger
Ostatnia opowieść pokazuje końcówkę wojny z perspektywy niemieckiej załogi czołgu Tiger I. Nie oznacza to wybielania nazistowskiej ideologii. Historia skupia się raczej na żołnierzach, którzy widzą rozpad własnej armii i zaczynają kwestionować rozkazy oraz przekonania, które doprowadziły ich do tego punktu.
The Last Tiger wyróżnia się tym, że niemal cały czas wykorzystuje walkę pojazdem opancerzonym. Czołg ma własne ograniczenia, wymaga napraw i odpowiedniego ustawienia względem przeciwnika. To krótki, ale bardzo konkretny rozdział, który moim zdaniem jest najlepszym argumentem za przejściem całej kampanii.
Mechaniki kampanii przypominają multiplayer, ale mają inny rytm
Podstawy strzelania są bardzo zbliżone do rozgrywki sieciowej. Broń ma wyraźny odrzut, pojazdy dają poczucie ciężaru, a otoczenie można częściowo niszczyć. Dzięki temu kampania nie sprawia wrażenia oderwanego samouczka, tylko pełnoprawnego Battlefielda przeznaczonego dla jednego gracza.
Najczęściej trafimy na półotwarte obszary z kilkoma celami. W praktyce oznacza to możliwość wyboru kolejności zadań, znalezienia bocznej ścieżki albo wykorzystania budynków i pojazdów. Nie jest to jednak otwarty świat. Poza wyznaczonymi strefami gra szybko przypomina, gdzie znajduje się właściwa trasa.
Skradanie odgrywa większą rolę, niż można oczekiwać po serii kojarzonej z eksplozjami i wielkimi bitwami. Często opłaca się oznaczyć przeciwników, wyłączyć alarm i zaatakować dopiero wtedy, gdy sytuacja jest korzystna. Gdy zacznie się strzelanina, przeciwnicy potrafią wezwać posiłki, pojazdy i dodatkowe patrole, więc bezmyślne ruszenie przed siebie szybko kończy się powtarzaniem punktu kontrolnego.
W kampanii pojawiają się również elementy znane z systemu klas, takie jak różne typy broni i odmienne podejście do walki. Nie rozwijamy postaci jak w RPG, nie budujemy stałego wyposażenia między rozdziałami i nie podejmujemy decyzji zmieniających zakończenie. Największą nagrodą za eksperymentowanie jest po prostu znalezienie skuteczniejszego sposobu wykonania zadania.
Ile trwa przejście i co daje powrót do ukończonych misji
Na ukończenie wszystkich Opowieści Wojennych trzeba przeznaczyć przeciętnie 6-8 godzin. Wynik zależy od poziomu trudności, tempa gry i tego, czy szukamy dodatkowych przedmiotów. Osoba skupiona wyłącznie na głównych celach przejdzie całość szybciej, natomiast dokładna eksploracja może wydłużyć zabawę o kilka godzin.
Każda historia zawiera listy i wyzwania, które zachęcają do ponownego uruchamiania misji. Listy są ukryte w budynkach, na obrzeżach obozów i przy mniej oczywistych ścieżkach. Wyzwania wymagają między innymi określonego sposobu eliminowania przeciwników, użycia konkretnej broni albo wykonania zadania bez podnoszenia alarmu.
Replayability, czyli wartość powtórnego przejścia, jest umiarkowana. Jeśli interesuje nas tylko fabuła, po jednym ukończeniu można spokojnie przejść do multiplayera. Jeżeli lubimy kompletowanie zawartości i testowanie różnych dróg, dodatkowe cele mają sens, ale nie zmieniają przebiegu historii.
Trudniejszy poziom nie dodaje nowych scen ani rozgałęzień fabularnych. Zwiększa przede wszystkim znaczenie osłon, zarządzania amunicją i cierpliwego podejścia. Na najwyższym poziomie część fragmentów opiera się bardziej na znajomości rozmieszczenia przeciwników niż na spontanicznej taktyce, dlatego polecałbym go głównie osobom polującym na osiągnięcia.
Co kampania robi dobrze, a gdzie wyraźnie zwalnia
Największą zaletą jest różnorodność. W ciągu kilku godzin przechodzimy od sabotażu na pustyni, przez norweski ruch oporu, po walkę czołgiem w dogorywających Niemczech. Zmiana perspektywy pozwala zobaczyć konflikt z mniej typowych stron i ogranicza monotonię typową dla jednej, liniowej historii.
Dobrze wypada również oprawa. Battlefield V nadal potrafi zrobić wrażenie dźwiękiem broni, pracą silników, oświetleniem i reakcjami otoczenia na ostrzał. Oryginalne języki w wybranych historiach dodatkowo wzmacniają wiarygodność, szczególnie w Nordlys, Tirailleur i The Last Tiger.
Słabsza jest długość oraz nierówna jakość scenariuszy. Niektóre postacie są zarysowane zbyt szybko, a dialogi czasem brzmią jak funkcjonalne przejście między kolejnymi celami. Zdarza się też, że gra obiecuje dużą operację, po czym sprowadza ją do kilku powtarzalnych aktywności na mapie.
Moja ocena jest prosta. Warto zagrać w kampanię, jeśli lubisz krótkie historie wojenne, efektowną oprawę i strzelanie z charakterystycznym feelingiem Battlefielda. Nie kupowałbym jednak tej gry wyłącznie dla trybu fabularnego, jeżeli oczekujesz kilkunastu godzin rozbudowanej narracji, wielu wyborów i mocno rozwiniętych bohaterów.
Najlepszy sposób na przejście Opowieści Wojennych
Najpierw wybrałbym Nordlys albo Under No Flag, ponieważ dobrze wprowadzają w skradanie i półotwarte mapy. Potem sięgnąłbym po Tirailleur, który pokazuje większą skalę walk, a na końcu zostawiłbym The Last Tiger jako najbardziej wyspecjalizowany i pamiętny rozdział.
Nie warto od razu skupiać się na wszystkich znajdźkach. Za pierwszym razem lepiej poznać mechaniki, obserwować alternatywne drogi i sprawdzić, który styl gry najbardziej odpowiada. Dopiero przy drugim przejściu sens ma polowanie na listy, wyzwania i trudniejsze poziomy.
Ostatecznie fabularna część Battlefield V jest krótką, różnorodną kolekcją wojennych epizodów, a nie jedną wielką kampanią. Ma nierówne tempo, lecz oferuje wystarczająco dużo ciekawych scen, by uzasadnić kilka wieczorów gry, zwłaszcza gdy później planujemy przejść do rozbudowanego multiplayera.